Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą proza dnia codziennego

Royalove - wciąż polecam :)

Jak pewnie się już zorientowaliście letnia edycja konkursu "PolecamRoyalove", w której miałam przyjemność uczestniczyć i rozdawać Wam 12% rabatu dobiegła końca. Oprócz mnie udział brały jeszcze trzy bardzo zdolne i kreatywne dziewczyny. Nagroda główna była jedna i trafiła moim zdaniem całkiem zasłużenie do mojej ulubionej sutaszmistrzyni z Mab Magdalena Bielska - osobiście gorąco zapraszam do odwiedzenia jej bloga :) Ale że moje marzenia ostatnio i tak lubią się spełniać (tfu tfu tfu żeby nie zapeszyć ;) ) Dzisiaj z samego rana zapukał mój przemiły Pan Kurier z Pocztexu i niespodziewanie obdarował upominkiem od Royal-Stone - akcesoria do tworzenia biżuterii. Otwieram ja zaspana tą paczuszkę a tam.... No sami zobaczcie jakie skarby :) Nawiązując do spełniania marzeń, od dłuższego czasu zbierałam punkty w Royal żeby sobie uzbierać na ramkę do ekspozycji biżuterii, a tu proszę co dostałam - Royal-Stone jasnowidz :D Do tego na prawdę przepiękna kropla Rutylu i sznury drobniut...

Weno gdzie jesteś ?

Moja wena i zapał do pracy poszedł sobie chyba gdzieś na dobre... Nie wiem co się stało. Nic mi nie wychodzi, niby pomysły jakieś tam się rodzą ale i tak mi się nic nie podoba i wszystkie projekty lądują w koszu. Więcej pruję niż szyję, zaczęłam też "niszczyć" zalegające prace, żeby mnie nie blokowały, i nic... nic nie pomaga, nawet zakupy. Wczoraj wieczorem wróciłam do mojego ostatniego sprawdzonego sposobu na powrót weny - czyli porządki w pracowni. Poukładałam na nowo pudełka i w pudełkach, na półkach, na biurku i w biurku, wzięłam się w końcu za polerowanie i układanie labradorytów bo one to ponoć kreatywność budzą... Przy setnym labku stwierdzam mimochodem na głos "No qrcze nie mieszczą mi się tu wszystkie..." Na co małżonek z fotela się odzywa "To sprzedaj"... Musiałybyście zobaczyć moje szczere oburzenie w tym momencie i usłyszeć natychmiastową ripostę "Oszaaalaaaałeeeeś ?! Jak sprzedaj ?! Co to za pomysł ?! Przyjaciół się nie sprzedaje !"...

Lunamis gotuje... nigdy w życiu :D

No cóż ewidentnie los chce abym stała się celebrytką ;) Taka oto wiadomość przyszła do mnie wczoraj rano i przyznam wprawiła mnie w niezłą wesołość. Wszystkich, którzy się teraz zaczęli obawiać że niebawem zacznę im wyskakiwać z lodówki od razu pragnę uspokoić... nieee z chochlą i warząchwią mnie nie zobaczycie :D Grzecznie odpisałam że gotowanie nie jest moją pasją wręcz przeciwnie, a poziom kulinarny jaki posiadam nie nadaje się do pokazywania szerszemu gronu. Choć mogłoby być wesoło gdybym zaczęła się zastanawiać na wizji czy Fondue to francuski projektant biżuterii czy może marka samochodu... :D

Cudna choinka, młynek i wolneeeee

Zobaczcie jaką śliczną choinkę, zrobioną ręcznie na szydełku, dostałam w prezencie od pewnej bardzo miłej blogowej znajomej Anette196 :) Idealnie znalazła miejsce na półeczce nad moim "robótkowym" biurkiem i sprawia, że teraz wszystkie moje dłubanki "dostają świątecznego charakteru" :) W ogóle zapraszam na bloga Anette196, która tworzy śliczne rzeczy w wielu różnych technikach ->   http://anette196.blogspot.com   <- warto zaglądnąć. No i dodatkowa informacja, dzięki której nie schodzi mi dzisiaj uśmiech z twarzy... mam już wolneeee !!! Aż do 3-go stycznia :) Tyle czasu na robótki, a głowa pełna pomysłów :) Tak już całkiem na marginesie, pochwalę się, że kupiłam sobie (wczoraj przyszło pocztą) pewne urządzonko zwane "młynkiem" Na kilku blogach się spotkałam z produktami wytworzonymi przy pomocy tegoż dziwadła (takie jakby szaliki - zamotki) i zapragnęłam też takie mieć :D Jak już się nauczę go obsługiwać to na pewno się pochwalę tym co z niego da się ...

Przed świątecznie - produkcyjnie :)

Oto dowód, że pomimo mojego ostatniego dłuższego milczenia blogowego cały czas robótkowałam :) Po prostu nazbierała się spora ilość zamówień, wszystko w terminie na "przed świętami", a ja jak zwykle żyję w totalnym zabieganiu cierpiąc na wieczny niedoczas :D. Wzory praktycznie wszystkie te co już były, raczej nic nowego, a zdjęcie niestety kiepskie, wręcz baaardzooo poglądowe. Trudno o tej porze i oświetleniu pstryknąć coś lepszego - ja nie umiem :) Na szydełku jeszcze "wisi" grubaśny patchorkowy naszyjnik utrzymany w błękitach i niebieskościach - została dosłownie jedna sekwencja do przerobienia. Na razie nie mogę go jednak tu pokazać, bo on tworzy się na prywatną świąteczną wymianę dla bardzo miłej znajomej z drugiego końca świata - czyt. Australii, którą poznałam na wirtualnej grupie koralikomaniaczek i nie mam pewności czy ona tu przypadkiem czasem nie zagląda ;) Ot jak koraliki zbliżają... świat nie ma dla nas granic :D A poniżej miłe niespodzianki dzisie...

Takie wolne "nie wolne" :)

Uwaga !!! Będzie przydługawo :D Witam ponownie po dłuuuugiej (w moim przypadku 9-dniowej) wolnej, pięknej majówce :) Tyle wolnego czasu, tyle robótkowych planów przed tym weekendem, a wyszło ... No właśnie... nie wyszło, bo moja rodzinka postanowiła w tym roku spędzić ten czas bardziej efektywnie niż dotychczas (dotychczas tzn. Osobisty = tv, a Dzieć = komp) czego oczywiście wcale nie żałuję. Mianowicie w tym roku postanowiliśmy troszkę ruszyć się z domowych pieleszy w celu aktywnego kontaktu z matką naturą. Tak też na pierwszy rzut w zeszłą sobotę poszła "Góra Św. Anny". Połaziliśmy sobie po amfiteatrze, który pomijając oczywiście jego (zupełnie mnie nie interesujące) historyczne aspekty, pomniki i inne takie tam, jakoś kojarzy mi się z antycznym teatrem greckim choć wprawdzie stosunkowo niedawno powstał.  Pewnie przez to że jest taki surowy, półkolisty i kamienny. Jakby wykuty w skale u podnóża góry.  Zero turystów, spokój i cisza. Tylko ciepło słońca, zapach świ...

Łooooo Matko !!

Jedyny adekwatny tytuł do zaistniałej mojej sytuacji blogowej :D Łooooo Matkoooo i córkooo jak mnie tu dawno nie było, aż mi wstyd i to bardzo bardzo.  No cóż, na moje jedyne usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że jak zakładałam tego bloga prawie rok temu to wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Miałam inną pracę i dużo więcej wolnego czasu, więc plan blogowania był też inny. Jak to zwykle bywa życie zweryfikowało plany, z jednej strony na lepsze, ale z drugiej strony pozbawiło mnie prawie zupełnie wolnego czasu. Tak więc dużo rzadziej teraz coś się u mnie w świecie rękodzielniczym dzieje, co nie ukrywam doprowadza mnie momentami do ogromnego "doła" bo ja po prostu uwielbiam "dłubaninki ręczne" no ale cóż ... :D Przeszło mi nawet przez myśl zamknięcie bloga, ale szkoda mi było go zlikwidować, bo zdążyłam go już bardzo polubić. Szczególnie polubiłam Wasze blogi, które regularnie odwiedzam, czytam i przeglądam wieczorami. Jest to dla mnie naprawdę ogromny relaks i...

Jestem, żyję, bloga nie opuściłam :D

Jak w tytule. Cały czas jestem jeszcze w trakcie prostowania tego co mi się ostatnio poplątało. Ale najważniejsze, że chyba już idzie ku lepszemu. (tfu tfu, nie zapeszam - tylko myślę pozytywnie :)) Czasu wciąż jeszcze mało, do tego gorący okres przedświąteczny, więc jak same wiecie ktoś kradnie nam chyba czas i doba jest jakaś krótsza. Coś tam jednak w wyrwanych siłą chwil powstało z moich robótek, ale brakło sił, chęci i jak zwykle czasu na zdjęcia. Czwartek i piątek już mam wolny, więc myślę że pomiędzy sprzątaniem, a gotowaniem i pieczeniem zaglądnę tu i wrzucę jeszcze kilka słów oraz fotek :) Pozdrawiam :)

Niemoc twórcza, a nieszczęścia wcale nie chodzą parami :/

Nieszczęścia chadzają parami. No właśnie ... wbrew słowom starego porzekadła wcale nie chodzą parami. Odnośnie mojej skromnej osoby to mam wrażenie, że takie "przeciętne nieszczęście" doskonale zdaje sobie sprawę z tego że ja cholernie silna baba jestem i tak w pojedynkę czy nawet we dwójkę to mnie nie złamie. Więc czai się takie "nieszczęście" po cichu po kątach, że niby tak nic, że niby nie zainteresowane, a tak naprawdę to cierpliwie czeka na towarzyszy usypiając przy tym moją czujność. A jak już się ich (tych nieszczęść oczywiście) uzbiera średnich rozmiarów legion, to opracowawszy dziki plan działania na głośne HURAAAA !!!!  fundują mi skomasowany atak. Jak już nieraz tu pisałam, nie lubię narzekać i się uzewnętrzniać z prywaty na blogu, jednakże w celu tłumaczenia się z braku jakiejkolwiek mojej tu obecności, trochę się powyzwierzam... ale niedużo :D  Tak więc w ciągu ostatnich dwóch tygodni między innymi: Siostra, z którą prowadzimy razem firmę skaso...

Ale się nawywijało :- /

Pół dnia dzisiaj walczę z tym nieszczęsnym bloggerem. Nie pomyślałam i jak zakładałam bloga to zrobiłam to na adresie mailowym, który niedługo ulegnie wygaśnięciu, a nie mam zamiaru go przedłużać i opłacać. Okazało się że zmiana adresu mail do logowania na bloga jest niemożliwa, więc zaczęłam szukać na guglach co można innego w tym temacie zrobić. Znalazłam taką radę żeby w ustawieniach dołączyć do bloga nowego użytkownika z nowym e-mailem, nadać mu prawa administratora, a stary profil usunąć i będzie można logować się przez nowy adres. Fakt - działa to tylko że .... straciłam całą listę blogów obserwowanych. Znowu szukanie jak to odzyskać. Znalazłam - trzeba wyeksportować na starym adresie całą listę do czytnika google, a potem na nowym adresie ją zaimportować. Udało się ale....w efekcie tego w jednym momencie dołączyłam ponownie do obserwatorów na wszystkich blogach z mojej listy. Nie chcąc robić bałaganu, żeby nie było u Was w obserwatorach dwóch takich samych pro...

"Bolesna" fascynacja średniowieczem ;)

Mam dzisiaj wolne ! Nieplanowany, niespodziewany nadmiar czasu do wykorzystania na nadrobienie blogowych zaległości i na robótkowanie... tylko czemu w łóżku w pozycji leżącej... ech :( No bo to wszystko przez automat, który po 15-tu latach udanego związku i bezawaryjnego działania postanowił ostatniej soboty nagle mnie opuścić i się popsuć, i to tak na "śmierć". Nawet nie da się go naprawić. Zresztą naprawianie tak wiekowej pralki mija się z jakimkolwiek logicznym sensem. Jako, że spadło to na mnie nagle i znienacka to niestety na nową pralkę funduszy chwilowo nie ma, więc pierwsze rozporządzenie w sobotę w domu zabrzmiało - "od dziś się NIE brudzimy ! a bieliznę każdy pierze sobie sam" :D Łatwo powiedzieć, gorzej wyegzekwować :D No i nazbierało się prania, tego zaległego które było w pralce i nowego tyle, że wczoraj musiałam to wszystko wrzucić do wanny. Wzorem naszych szanownych pra pra pra przodkiń z dumą przyjęłam pozycję wygiętą w pałąk i na kilka godzin o...