Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą haft krzyżykowy

Tusal - kwiecień

Z lekkim opóźnieniem, ale prezentuję słoiczek tusalowy. Niestety niewiele do niego doszło, bo a to porządki, a to święta, a to jakieś wyjazdy i jakoś tak ogólnie mało się u mnie tworzy w ostatnim czasie. :(  Jedyne co... to zaczęłam pomału wieczorami haftować biscornu, bo ostatnio stwierdziłam że podoba mi się, że nie mam, a przydałoby się :D Pierwszą część już mam (dowód na foto) dzisiaj zacznę drugą.

Marzec - słoiczek tusal :)

Kolejny nów, więc zgodnie z zasadami fotka tusalowego słoiczka. Wieczko troszkę bardziej przyozdobione i niteczek też odrobinę przybyło co świadczy o tym że coś dzieje się, choć czasu dalej jak na lekarstwo. Staram się jednak cały czas powoli organizować. Wprawdzie nadal jeszcze rzadko coś piszę na blogu, częściej jednak zaczynam znajdować chwilę na robótkowanie. I tak w ramach relaksu w kilku wieczorach wykrzyżykowało się takie jajo (wzór wzięty z internetu, ale niestety tak dawno zapisany, że nie pamiętam z jakiej strony).  Na razie kompletnie nie mam pomysłu co z tym hafcikiem dalej zrobię :D. A póki co wracam dalej do jaj filcowania i ich ozdabiania :)

Sal z księżniczkami - moja Ariel

Jakiś czas temu dołączyłam na blogu Chagi do akcji "Sal z księżniczkami" . Bardzo fajny pomysł na wspólne haftowanie kwadracików, z których będą szyte „ Kołderki za Jeden Uśmiech ”. Także wszystkie odwiedzające mnie krzyżykowe koleżanki zapraszam serdecznie do przyłączania się do zabawy, bo cel naprawdę szczytny :) A tu nieśmiało, bo z haftem to ja w sumie dopiero zaczynam, prezentuję moją pierwszą wykrzyżykowaną księżniczkę - Ariel. A tak mi się to spodobało, że na tamborku już rozpoczęta, rośnie z każdą wolną chwilą Bella. Jakąś trochę dziwną mam kanwę, bo haft trzema nitkami muliny jest zdecydowanie za gruby, za to dwiema jakby lekko prześwituje kanwa, ale myślę że chyba nie jest aż tak tragicznie. Moja Ariel - lekkuchno pognieciona, bo już wyprana, a jeszcze nie wyprasowana :) Oczywiście kolory trochę inne niż dyktował schemat, ale nie byłabym sobą gdybym w swoje "dzieło" nie wsadziła czegoś od siebie :-D

Krzyżyki są zakaźne ;)

Najpierw nieśmiało kręciła mi się za plecami zaglądając mi przez ramię na ręce. Po jakimś czasie siadła koło mnie i śledziła oczami każdy ruch nitki. Po chwili przypatrywania się "nurkowała" już w naszym przepastnym kuferku "wygrzebując" drugi wolny tamborek z okrzykiem na ustach "JA TEŻ TAK CHCE" O kim mowa ? Ano o mojej córci, która zamiłowanie do robótek wyssała z mlekiem matki - no cóż, jak to mówią "gena nie wydłubiesz". A oto jej pierwsze dzieło krzyżykowe. Na start wybrała sobie wykonanie zakładki do książki. Jeszcze trochę pracy przed nią, bo czeka ją haft drugiej takiej samej i zszycie ich razem, ale tak to mniej więcej się prezentuje na chwilę obecną :)

Celem wstępu ...

Jakoś nie mogę wystartować z tym moim blogiem. Wciąż za mało czasu na wszystko co bym chciała zrobić. Do tego wszystkiego osiągnąwszy pewną dojrzałość życiową zachciało mi się z powrotem uczyć :D, a że właśnie nadszedł okres egzaminów to nauki mam od ......... tu wycięte słowo niecenzuralne ;-), więc nawet weekendy mam zapchane po brzegi i na hobby póki co kompletnie brakuje mi czasu. A tu za pasem "Dzień Matki" i wypadałoby coś ładnego wykombinować na prezenty, tym bardziej, że druga mama teściowa ma do tego jeszcze urodziny. Wymyśliłam sobie dla niej haftowaną serwetę na kuchenny stół, ale czy zdążę ?? No nic, korzystając z chwili wolnego czasu lecę kupić materiał na obrus i serwetę - zawsze to jakiś początek, może wieczorkiem uda mi się przynajmniej wrzucić to na tamborek :D A póki co niesmiało pokażę moją pierwszą krzyżykową pracę. Oto "nieszczęsny" kurczak wielkanocny (jeszcze nie wyprany i nie wyprasowany) Haftowałam go podwójną nitką, ale mam wrażenie że ch...