Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą makrama

Tusal - maj

Na sam początek - słoiczek tusalowy :) Nie wiele w nim przybyło przez ostatni miesiąc, bo od czasu ukończenia biscornu, z haftem mi jakoś chwilowo nie po drodze. Ale nie jest tak, że nic się nie robi, o nie, nie :) ... Się wyplotło np. kilkanaście makramowych bransoletek. Na fotce nie są pokazane wszystkie i są jeszcze niedokończone, przed wklejeniem końcówek i zamontowaniem zapięć. Zaraz się za to biorę ... :) No i całkowicie pochłonęły mnie sznury koralikowe. Mają dla mnie tą zaletę i przewagę nad sutaszem (który nadal jest niezmiennie moim faworytem robótkowym) że można go dłubać praktycznie wszędzie i w każdej wolnej chwili. Zdarzało mi się nawet w pracy znaleźć momencik żeby trochę poszydełkować. Narazie nie zdradzę jeszcze co docelowo powstanie z tego co widać na fotce poniżej. Teraz tylko zajawka, a chwalić się będę jak "dzieło" zostanie ukończone :D   Schemat użyty do tego projektu jest mojego autorstwa. Koraliki to toho 11o / po 10 w rzę...

Takie wolne "nie wolne" :)

Uwaga !!! Będzie przydługawo :D Witam ponownie po dłuuuugiej (w moim przypadku 9-dniowej) wolnej, pięknej majówce :) Tyle wolnego czasu, tyle robótkowych planów przed tym weekendem, a wyszło ... No właśnie... nie wyszło, bo moja rodzinka postanowiła w tym roku spędzić ten czas bardziej efektywnie niż dotychczas (dotychczas tzn. Osobisty = tv, a Dzieć = komp) czego oczywiście wcale nie żałuję. Mianowicie w tym roku postanowiliśmy troszkę ruszyć się z domowych pieleszy w celu aktywnego kontaktu z matką naturą. Tak też na pierwszy rzut w zeszłą sobotę poszła "Góra Św. Anny". Połaziliśmy sobie po amfiteatrze, który pomijając oczywiście jego (zupełnie mnie nie interesujące) historyczne aspekty, pomniki i inne takie tam, jakoś kojarzy mi się z antycznym teatrem greckim choć wprawdzie stosunkowo niedawno powstał.  Pewnie przez to że jest taki surowy, półkolisty i kamienny. Jakby wykuty w skale u podnóża góry.  Zero turystów, spokój i cisza. Tylko ciepło słońca, zapach świ...

"coś na łapke" a'la shamballa - wyzwanie siostrzane

Tak tak. Moja własna siostra postawiła przede mną wyzwanie :) Za klikała do mnie w sobotę przesyłając mi linka do pewnej strony internetowej na "A" z krótkim pytaniem "umiesz zrobić takie coś na łapkę ?" Popatrzyłam, pooglądałam, pogooglałam i wzięłam się do roboty. Wprawdzie nie miałam takich koralików jakie umarzyła sobie moja siostrzyczka, ale stwierdziłam że zanim zainwestuję w owe koraliczki spróbuję na jakichkolwiek innych czy w ogóle podołam. Sznureczki na całe szczęście miałam, bo już wcześniej kiedyś zamówiłam. Wprawdzie do całkiem innych celów, ale teraz przydały się idealnie. No i wydłubałam na próbę trzy takie "cosie".  Chyba mi się udało, bo siostra od razu dwie zagarnęła dla siebie. Co najważniejsze nosi codziennie (więc chyba się naprawdę podobają), do tego zamówiła następną ale już z kulami cyrkoniowymi, i jeszcze kilka innych w różnych kolorach, a i córcia również złożyła zamówienie :D Także odpowiednie koraliki już zamówione, sznureczki t...