piątek, 10 czerwca 2011

"sutaszowy bajzlownik" nowa technika i brak odwagi

Od kliku miesięcy jestem zupełnie zaczarowana, oczarowana i roz-ach-och-owana nad biżuterią sutaszową. Jako, że ja stworzenie ciekawe nowości jestem i do robótek zawsze chętne postanowiłam nauczyć się również tej techniki wyrobu takich cudeniek. W poszukiwaniu jakichkolwiek informacji czy instrukcji na temat wykonywania tych arcydzieł przeglądnęłam chyba ze sto stron w internecie, ale niewiele się dowiedziałam. Tajemnica jest pilnie strzeżona, "przecieki" niewielkie, więc jak to najczęściej bywa trzeba postawić na samozaparcie, samonaukę i dochodzenie do celu po wielu próbach i błędach. Podjąwszy tą decyzję zakupy odpowiednie zrobiłam. W sznureczki, koraliki, nitki, żyłki się zaopatrzyłam. Wszystko to na stół nieśmiało wyłożyłam. :)
Napatrzyłam się napatrzyłam na ten "bajzlownik" na stole, strzeliłam mu fotkę i do pudełka posprzątałam... Jakoś mimo ogromnych chęci po raz pierwszy odwagi mi brakło żeby zacząć. Dwa tygodnie się zbierałam żeby zacząć owijać i zszywać te sutaszowe sznureczki wokół koralików. Na obecną chwilę jestem po dwóch bardzo nieudanych próbach (koszmarki wyszły), po trzech znośnych, ale nienadających się jeszcze do pokazania i właśnie pracuję nad kolejnym sutaszowym eksperymentem. Tym mam nadzieję już niedługo się pochwalić. :)

1 komentarz:

  1. oooo u mnie wlasnie jest to samo,zakupilam materialy obejrzalam i schowalam do pudelka brak mi odwagi zeby zaczac sutaszki,na dodatek idzie druga dostawa koralików a ja jeszcze pierwszych nie zaczelam. Bardzo ladne sa Twoje sutaszki.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...