poniedziałek, 31 października 2011

Jaspisowe "stópki" ;-D

Patrzę na nie i patrzę... i mimo najszczerszych chęci żeby nie widzieć w nich stóp to jednak uparcie wciąż je widzę :D Projekt w założeniu miał być nieco inny (jeden z naszkicowanych, które pokazywałam kilka postów wcześniej), ale jak zwykle w połowie pracy sutasz przejął kontrolę nad moimi palcami i zaczął tworzyć się sam. Zawsze mi to robi, a ja potem muszę dopasowywać ideologię do tego co się stworzyło i przekonywać samą siebie że tak właśnie miało być :D. Ale żeby nie przedłużać to .... TATADAMMMM - OTO ONE !




Użyłam: Sutasz w dwóch odcieniach beżu, centralnie - jaspis cesarski, turkusy, szklane perły w odcieniu karmelu i turkusu, oraz bigle otwarte - srebro 925. Tył podklejony i podszyty jasnobeżowym cienkim filcem.   Będą zaimpregnowane, ale dopiero jak przyjdzie do mnie zamówiony impregnat

niedziela, 16 października 2011

Ale się nawywijało :- /

Pół dnia dzisiaj walczę z tym nieszczęsnym bloggerem. Nie pomyślałam i jak zakładałam bloga to zrobiłam to na adresie mailowym, który niedługo ulegnie wygaśnięciu, a nie mam zamiaru go przedłużać i opłacać. Okazało się że zmiana adresu mail do logowania na bloga jest niemożliwa, więc zaczęłam szukać na guglach co można innego w tym temacie zrobić. Znalazłam taką radę żeby w ustawieniach dołączyć do bloga nowego użytkownika z nowym e-mailem, nadać mu prawa administratora, a stary profil usunąć i będzie można logować się przez nowy adres. Fakt - działa to tylko że .... straciłam całą listę blogów obserwowanych. Znowu szukanie jak to odzyskać. Znalazłam - trzeba wyeksportować na starym adresie całą listę do czytnika google, a potem na nowym adresie ją zaimportować. Udało się ale....w efekcie tego w jednym momencie dołączyłam ponownie do obserwatorów na wszystkich blogach z mojej listy. Nie chcąc robić bałaganu, żeby nie było u Was w obserwatorach dwóch takich samych profili obserwujących usunęłam na starym profilu wszystkie blogi z listy. Poskutkowało, już tylko jedna Lunamis Was podgląda, za to teraz u osób, które mnie obserwują nie wyświetla się info o moich nowych postach :-/ Szał, normalnie szał z tym blogiem. No trudno, już nic nie mieszam bo całkiem go w kosmos wysadzę. Musi zostać tak jak jest. Wszystkich przepraszam za bałagan i zawirowania i nic już więcej nie kombinuję :) Ewentualnie wciąż zainteresowanych  moim blogiem zapraszam do ponownej obserwacji.

Golfiaczek według MonDu z kwiatkiem Monotemy

Pracy dużo, zajęć jeszcze więcej, czasu mało, na sutaszenie niestety na razie go nie wystarcza :( Ale to nie jest tak, że całkiem nic się w wolnych chwilach nie dzieje. Coraz zimniej na dworze, a moja Misia do szkoły ma spory kawałek drogi i na przystankach "biedne dziecko" marznie, więc pomalutku, powolutku wieczorami dziergał się dla niej ciepły golfiaczek, który podpatrzyłam na blogu u MonDu. Był on nawet u niej przedmiotem candy, a zarazem przedmiotem mojego wielkiego pożądania, ale niestety nie udało się go wygrać. A że ogromnie nam z Misią się on spodobał, więc nie było wyjścia, trzeba było samemu się za druty chwycić :) W tym miejscu ukłon i podziękowanie dla MonDu za udostępnienie schematu :). Dodatkowo dzięki instruktażowi Monotemy stworzył się dzisiaj rano taki czerwony kwiatek, który według mnie świetnie się komponuje z golfiakiem i jako całość idealnie jest w Misi nieco mroczno-wampirzo-gothowatym stylu. :D Jej się podoba, więc i ja jestem zadowolona :) Kwiatek jest broszką i można go przypiąć w dowolnym miejscu. Jak zwykle moja zołza nie chciała zostać modelką, więc na fotkach sam golfiaczek z kwiatkiem na kuchennym stole :D









wtorek, 11 października 2011

CUUUUDOOOO !!!

Ufff... nareszcie mogę usiąść spokojnie przy komputerze i pochwalić się, że dzisiaj rano przemiła Pani listonosz przyniosła mi do pracy paczkę ... A w niej ... chustę, którą wygrałam w candy u Gosi :) Powiem tylko tyle... oniemiałam... zdjęcie ani w jednej trzeciej nie pokazuje tego jaka jest na żywo. Śliczna, przemiła w dotyku, przepięknie wykonana i czarnaaaa jak noc. Gosiu nie masz pojęcia i nie umiem tego opisać (spontaniczny okrzyk jaki wydałam po otwarciu paczki - patrz tytuł posta) jak jestem zachwycona Twoim dziełem, którym nie mogę się nacieszyć. Haaaa i teraz mając ją znów w rękach przez chwilę będę "paskudnym diabołkiem" i niegrzecznie powiem wszystkim tak: Możecie mi jej "zazdraszczać" ... bo jest czego, a ona moja ci jest ! ;D:P Jeszcze raz ogromnie dziękuję Gosi za chustę i za pyszne kawki i słodkości, a zdjęcia będą niestety dopiero jutro, bo mój własny prywatny fotograf wrócił nie dawno od dentysty zubożały o jeden ząb i nie chcę go już dzisiaj męczyć. :)

Edit: 13.10.2011
Zdjęcia będą na pewno. Mam mały poślizg, bo nie ma kto mnie obfocić, mąż wyjechał, a córa nie zechciała zostać modelką :D Obiecała jednak że jutro zabawi się w fotografa i zrobimy sesyjkę, więc jutro wieczorem na bank już wrzucę foto :)
Edit: 14.10.2011
Są zdjęcia !! Z uwagi na moje nie do końca wyjściowe pyszczydło pozwoliłam sobie uciąć głowę na fotkach, tym bardziej że tu chusta jest ważna a nie ja :D

Tu się wkradła w kadr jeszcze jedna"modelka" :D

I takie pychotki :) Tam powinien być jeszcze jeden batonik ale znikł w brzuchu mojej słodkożernej meńczyzny, zanim zdążyłam cyknąć fotkę :D

sobota, 8 października 2011

Wygrałam Candy !

Brakuje mi słów, żeby opisać jaka jestem szczęśliwa. I to nawet nie dlatego, że pierwszy raz w życiu coś wygrałam, ale dlatego, że zobaczcie jaką piękną rzecz ! Ta chusta jest po prostu śliczna.
Póki co to zdjęcie zaczerpnięte z bloga organizatorki candy, (mam nadzieję, że nie będzie o to zła na mnie), ale obiecuję że jak tylko przyjdzie przesyłka to wrzucę tu całą sesję z tym cudeńkiem w roli głównej. A przy okazji to szczerze i serdecznie zapraszam na bloga Małgorzaciarnia. Zobaczcie same jakie tam *gooocha* serwuje nam śliczności. :)

środa, 5 października 2011

Wena atakuje w dziwnych momentach ;D

Mały dowód na to że nawet wykład z języka obcego potrafi być twórczy i kreatywny :D Szczególnie w przypadku kiedy się nie wiele rozumie z tego co mówi wykładowca (jakby nie mógł mówić po polsku), jest piękny leniwy sobotni poranek, a za "szkolnym" oknem cudownie świeci jesienne ciepłe słońce. No to cóż się dziwić, że moje myśli powędrowały w zupełnie w innym kierunku i nie broniąc się jakoś specjalnie, dały zaatakować wenie. W wyniku tego niespodziewanego ataku w połączeniu z niedbale przekładanym między palcami długopisem, powstało kilka nowych wzorów i projektów biżuterii.
Na razie tylko na papierze, ale mam nadzieję, że w ramach maksymalnego wykorzystania tej niewielkiej ilości wolnego czasu jaką posiadam, zaczną jednak niebawem przybierać gotowe i namacalne formy :).

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...