środa, 28 września 2011

"Bolesna" fascynacja średniowieczem ;)

Mam dzisiaj wolne !
Nieplanowany, niespodziewany nadmiar czasu do wykorzystania na nadrobienie blogowych zaległości i na robótkowanie... tylko czemu w łóżku w pozycji leżącej... ech :(

No bo to wszystko przez automat, który po 15-tu latach udanego związku i bezawaryjnego działania postanowił ostatniej soboty nagle mnie opuścić i się popsuć, i to tak na "śmierć". Nawet nie da się go naprawić. Zresztą naprawianie tak wiekowej pralki mija się z jakimkolwiek logicznym sensem. Jako, że spadło to na mnie nagle i znienacka to niestety na nową pralkę funduszy chwilowo nie ma, więc pierwsze rozporządzenie w sobotę w domu zabrzmiało - "od dziś się NIE brudzimy ! a bieliznę każdy pierze sobie sam" :D Łatwo powiedzieć, gorzej wyegzekwować :D No i nazbierało się prania, tego zaległego które było w pralce i nowego tyle, że wczoraj musiałam to wszystko wrzucić do wanny. Wzorem naszych szanownych pra pra pra przodkiń z dumą przyjęłam pozycję wygiętą w pałąk
i na kilka godzin oddałam się szczytnemu zajęciu prania. Po zakończeniu tego jakże nowego dla mnie doświadczenia życiowego miałam mały problem żeby przyjąć z powrotem postawę homo sapiens, ale jakoś dałam radę. Jednak dziś rano gdy się obudziłam, okazało się mój kręgosłup w ramach małej zemsty nie ma ochoty ze mną współpracować i najbardziej mu się podoba wyprostowana pozycja horyzontalna. I tak sobie teraz leżę i tak mi się kołacze po głowie... Tak cię babo fascynowało średniowiecze... no to je masz !! :D

A teraz spróbuję się doczołgać do kuchni po kawę i wykorzystać ten czas jakoś efektywnie... za co by się tu chwycić... chyba za szydełko... albo może druty? :) Ale najpierw w końcu spokojnie polatam po Waszych blogach, poczytam, pooglądam, po-och-ach-uję, i gdzieniegdzie na pewno zostawię jakiś ślad po sobie ;D

poniedziałek, 26 września 2011

Ab igne ignem

Ab igne ignem - "Z ognia ogień"


Żywioł ognia - czyli aktualne wyzwanie w Kreatywnym Kufrze. Z okazji, że ten weekend szczęśliwie znowu miałam całkiem wolny i cały ten czas mogłam wykorzystać tylko dla siebie to tak się "zapaliłam" do robótek, że powstały takie oto wesołe płonące węgielki. :D A że kolory i tematyka mi bardzo przypasowała, więc postanowiłam i ja się tym razem w Kreatywnym Kufrze skromnie udzielić. :)
WYRÓŻNIONE :)

środa, 14 września 2011

Zmiana adresu bloga

Tak tylko w kwestii informacji. Zmieniłam adres bloga. Wcześniej było "lostrisowe-robotki.blogspot" stąd na fotkach widnieje jeszcze stara sygnaturka, ale zapewniam że są to moje prace :D

wtorek, 13 września 2011

Żeby nie było że ja tu nie bywam :)

Bywam bywam :) Codziennie wieczorkiem. Choćby na chwilkę, na kilka minut, tak tylko żeby zobaczyć co ciekawego napisałyście na swoich blogach i co pięknego stworzyły Wasze zdolne rączki. Gwałtowny natłok pracy zawodowej spowodowany pewnymi życiowymi zmianami, a przez to chroniczny brak wolnego czasu (nawet w weekendy) zaczyna pomału wpędzać mnie chyba w jakiś rodzaj depresji. W głowie ciągle kłębią mi się dziesiątki pomysłów, wzorów i projektów, a świadomość niemożności ich natychmiastowego wykonania wprawia mnie w swojego rodzaju przygnębienie :D Miałyście kiedyś tak, że samo dotknięcie Waszych ulubionych przedmiotów "robótkowych" powodowało słodki uścisk w żołądku i takie wypełniające wszechogarniające szczęście ? Ja doznałam czegoś takiego w minioną niedzielę. W końcu po półtora miesiąca miałam niczym nie zajęty i nie zmącony weekend tylko dla siebie. Samo dotknięcie mojego kuferka z koralikami i sznurkami wiązało się z takim nieznanym mi dotąd uczuciem :D (to znaczy nieznanym w odniesieniu do "martwej natury" :D) Ale ale... muśnięcie drutów wywołało podobne doznania, hmm ... szydełka również, przelotna myśl o Fimo spowodowała przyjemne mrowienie w koniuszkach palców i lekki obłęd w oczach, a z kuchni bardzo wyraźnie, wręcz rozpaczliwie wydawało mi się, wzywał mnie cukier waniliowy wraz z mąką, jajkami i proszkiem do pieczenia :D Efekt był taki, że najpierw z ogromną przyjemnością (jak już nie pamiętam kiedy) posprzątałam mieszkanie, ugotowałam przepyszny obiad z deserem, upiekłam ciasto, po czym najedzona, wykąpana i okryta miękkim szlafroczkiem, strasznie wytęskniona zasiadłam do moich robótek. Chwyciłam łapczywie za sutasz ... coś w granacie zrobię - kolczyki z lapisem lazuli (w piątek przyniósł mi kurier wyczekana przesyłkę z kamyczkami) ... albo nie ... córka prosiła o coś w kolorze beżu do nowej spódniczki ... niedawno kupiłam piękne beżowe jaspisy ... oj...a u mamy w pracy ktoś pytał o szaro-srebrno-niebieskie lub czarno-czerwone ... Przerzucam bezradnie w rękach kamyczki i sznureczki, a tu już mi się kołata natrętna myśl - weź szydełko ... Twoja jedyna ukochana młodsza siostra właśnie rozpoczęła dorosłe samodzielne życie i pilnie potrzebuje zielonych, szydełkowych, bawełnianych ściereczek do kuchni, no przecież uwielbiasz je robić... Chwytam za szydełko (na stole dalej leży rozłożony gotowy do współpracy sutasz i koraliki)... szukam w moim przepastnym wiklinowym koszu zielonej bawełny ... wyciągam ? ... mięciuchny kłębuszek czarnej wełenki kupiony w promocji zeszłej jesieni - (chwila zamyślenia trzymając to miękkie cudo w dłoni) ech jesień już idzie - ale byłby z niego przytulachny i ciepły golfiaczek :D Tak ! Tak ! To jest to ! Nabieram z dzikim błyskiem w oku jakieś 200 oczek, licząc je cichym jednostajnym głosem. Nagle słyszę dochodzące z fotela chrrrrmmmm chrppppp agrhhhh chrrrrmmmm chrppppp agrhhhh - Oooo mój kochany meńczyzn, znużony chyba moim liczeniem odpłynął w ramionach orfeusza - zerknięcie na zegar - 24.15 ... o (pipipi) jeszcze chwila i trzeba iść spać bo rano nie wstanę do pracy. I tak wykorzystując wolny weekend zaczęłam szydełkować ściereczkę, dziergać golfiaczek i wydłubałam jeden czarno-czerwony sutaszowy kolczyk (nie wiem czemu taki bo zdecydowanie bardziej mnie kręcił lapis lazuli) Czyli łapałam za wszystko a nie powstało nic konkretnego oprócz ciasta :D A że nie lubię umieszczać postów bez zdjęć to pokaże Wam moją wprawdzie starą pracę, bo wydłubaną na szydełku tej wiosny specjalnie na Wielkanoc, ale tak polubiłam tą ozdobę okna w kuchni że szkoda mi było ją zdjąć i wciąż wisi. Teraz spełnia rolę "zatrzymywacza" lata :D
Pomysł zainspirowany zdjęciem podpatrzonym w jakimś czasopiśmie o robótkach, ale teraz nie pamiętam w jakim :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...